﻿PIESŃ 132. 
Jezu zraniony na me duszne rany. 

1. Jezu zraniony na me duszne rany, – Tak wiele razy już medyk doznany. 
– Dziwny w téj mierze, Że nic nie bierze, – Jeszcze Niebem płaci. 

2. Ach! ja bez mózgu, bo prawie szalony, – Tak ciężko będąc na duszy zraniony, 
– Przecież ja do tego lekarza świętego – Nigdy nie pospieszę. 

3. Bardziéj mi piekło i smoła smakuje, – Niżeli Jezus, choć Niebem cukruje. 
– Ach! cóż poradzisz, kiedy nie odradzisz – Tak szalonéj głowie. 

4. Wtenczas ja spojrzę, gdy w piekle po uszy, – Lub przy skonaniu czarci strzegą duszy, 
– Tam rozum przybędzie, ale nie w czas będzie, – Bo zapadnie klamka. 

5. Już się domyślam, kto te sztuki robi, – Kto, omamiwszy, swoje rzeczy zdobi, 
– Znać to czart przeklęty, sidła i ponęty – Jak na ptaszka stawia. 

6. Złe pomyślenie, mruganie, żarciki, – Częste rozmowy, szpetne koncepciki 
– Tysiąc ran zadają, na śmierć zamieniają, – Jezusa mojego. 

7. Odtąd mój Jezu z dusznemi ranami, – Choć czartowskiemi brząkam kajdanami, 
– Pójdę ja do Ciebie, przyjmiéj mnie do siebie, – Milusieńki Jezu. 

8. Gdy wraz pójdziemy, tak się sądźmy z sobą, – Żem jest okrutnym tyranem nad Tobą; 
– Drugi raz krzyżuję, biję policzkuję, – Gdy się na grzech ważę. 

9. Wiem że to wszystko na sąd straszny będzie, – Gdy złości nasze Bóg sądzić zasiądzie, 
– Jaki tam strach będzie, gdy moje świat wszędzie – Skryte grzechy rozniesie. 

10. Wiem, że mi wszystko Bóg darować raczy, – Gdy skruszone łzy w oczach zobaczy, 
– Już nachylam szyję, i w piersi się biję, – I stawam pod krzyżem. 

11. Twoja krew święta obmyje szkarady, – Czartowskie na świat odkryją się zdrady; 
– Nic nie desperuję, jak sobie rokuję, – Że pójdę do Nieba. Amen!


Teofil Klonowski „Szczeble do nieba”, Poznań 1867, t.I, s.238, pieśń 132.
